14 lutego 2014

Valentine's Day


Mój stosunek do tego dnia zmieniał się na tle minionych lat od fascynacji poprzez zdecydowaną negację, aż do zwykłej akceptacji. Fascynacja zaczęła się, kiedy jako wczesna nastolatka zetknęłam się z nim w moim ukochanym serialu "Cudowne lata". W jednym z odcinków Kevin Arnold i Winnie Cooper właśnie w Walentynki zdołali zapomnieć o swojej burzliwej przeszłości i zacząć wszystko od nowa. Jakże ja marzyłam wtedy, żeby w Polsce też było takie święto, z serduszkami, karteczkami i całym tym czerwonym kiczem. Wydawało się to w owym czasie takie nierealne. A tu, proszę minęło ładnych kilka lat i Walentynki na dobre rozgościły się w naszym kraju. Ale ja byłam już w innym wieku, w wieku wkraczającym w dorosłość i postanowiłam je bojkotować. Trwało to kilka dobrych lat. A teraz? Teraz uważam, że każdy dzień jest dobry do okazywania sobie sympatii, czy miłości. Nie kupujemy sobie z mężem prezentów, serduszek i kartek. Staramy się gdzieś wyjść i spędzić wspólnie czas. Ale dzieci to inna sprawa. Helenka została dzisiaj obdarowana.


Jej pierwsze tutu.





I książeczka. Czy może być bardziej odpowiednia w taki dzień?





I jeszcze coś na ząb. 


2 komentarze:

  1. U nas jest dokładnie tak samo. Piękne prezenty

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna TuTu. Uwielbiam wszystko co tiulowe. ;)

    OdpowiedzUsuń