Ostatni weekend z dobrą pogodą ładowaliśmy akumulatory w polskich Tatrach. Słoneczny piątek i sobotę spędziliśmy w większej części na łonie natury. Przy okazji spełniło się marzenie Helenki. Pierwszy raz w życiu zobaczyła z bliska i mogła do woli głaskać konia. Radości nie było końca. Natomiast deszczową już niedzielę spędziliśmy w termach. Jak się okazuje dla dzieciaków termy to największa atrakcja polskich gór :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty
24 listopada 2014
29 lipca 2014
Już nastolatek
Od dwóch dni mój mały synek jest już nastolatkiem. Jestem szczęśliwa i pełna obaw jednocześnie. Dzień urodzin był piękny. Pogoda wymarzona - gorąco i słonecznie z lekkim, przyjemnie chłodzącym wiaterkiem. Połowa wakacji, a więc większość kolegów i znajomych w rozjazdach. To dobrze, bo mogliśmy świętować ten dzień w rodzinnym gronie. Wybraliśmy miejsce z dala od wielkomiejskiego zgiełku, miejsce, w którym można w otoczeniu przyrody zjeść smaczny obiad. Urokliwa chata, niewielki lasek sosnowy, plac zabaw dla młodszych i starszych dzieci, co jest zbawienne dla rodziców, bo pozwala w spokoju delektować się posiłkiem. Było cudnie.
A w domu czekał na nas słodki akcent w postaci tortu. Może nie idealnego, ale zrobionego z miłością i dokładnie takiego, jakiego życzył sobie solenizant. Czekoladowego z owocami lata.
Później było już tylko testowanie najbardziej wyczekiwanego prezentu urodzinowego, czyli strzelanie z łuku.
5 maja 2014
Pocztówki z majówki.
Tym razem Beskid Śląski, dokładniej mówiąc Ustroń. Pogoda przez pierwsze dwa dni iście majówkowa, kolejne dwa - bywało różnie. Generalnie wyjazd udany, chociaż o wypoczynku można zapomnieć przy maluchu takim jak Helenka :)
3 marca 2014
Pocztówki z ferii zimowych - Karkonosze.
Wczoraj wróciliśmy. Pogoda dopisała na tyle, że sformułowanie "ferie zimowe" kompletnie tu nie pasuje. To były raczej ferie wiosenne. Ostatniego dnia słońce i temperatura pozwalały nawet na pozbycie się kurtek :)
Na zdjęciach okolice Szklarskiej Poręby, Karpacza i Cieplic.12 listopada 2013
Na spotkanie z piernikiem.
A
jednak pojechaliśmy. Nie w góry i nie na cały długi weekend. Syn poczuł
się na tyle dobrze, że w niedzielny poranek wyruszyliśmy do Torunia.
Pogoda nie była wymarzona, ale i tak cieszę się, że pojechaliśmy.
Największym plusem, jak się okazało, było to, ze Święto Niepodległości
spędziliśmy z dala od warszawskiej zawieruchy. W miłej, przyjaznej
atmosferze. Dla nas było to przede wszystkim święto piernika i gęsiny.
Dużo spacerowaliśmy, bo pierwszego dnia było całkiem ciepło, chociaż
odrobinę deszczowo. Obejrzeliśmy między innymi ruiny zamku krzyżackiego i
kamienicę, w której mieszkał Mikołaj Kopernik. Spotkaliśmy też
najbardziej bezczelne gołębie ever. Drugiego dnia silny chłód nie
pozwalał na zbyt długie chodzenie, więc w przerwach ogrzewaliśmy się w
pewnej baardzo sympatycznej kawiarence oraz w planetarium. Wizyta w
planetarium wbrew oczekiwaniom bardziej zachwyciła Helenkę niż starszego
brata, który z wyższością stwierdził, że już to wszystko wcześniej
wiedział. Natomiast Hela przez cały seans piszczała i pokrzykiwała z
podekscytowania. Muzeum żywego piernika odpuściliśmy, bo kolejka była
nieziemska. Za to zrobiliśmy zakupy w sklepie z piernikami, gdzie prawie
doznałam pomieszania zmysłów od mnogości rodzajów tych ciasteczek.
Zdecydowaliśmy się w końcu na pierniki w białej czekoladzie z porzeczką,
piernikowe serca, krajankę piernikową i zwykłe z nadzieniem morelowym.
Nabyliśmy także inne na prezenty. W domu okazało się jednak, że jak
zwykle najbardziej pożądane były te, których kupiłam najmniej i
nastąpiła zagorzała walka o piernikowe serca. Helenka zwyciężyła :)




















Subskrybuj:
Posty (Atom)












































